W codziennej pracy dealerstwa wiele decyzji zapada szybko. Trudniej odpowiedzieć na pytanie, ile czasu mija, zanim decyzja rzeczywiście zacznie działać w procesie. Właśnie na tej drodze w dealerstwie potrafi zniknąć najwięcej czasu.
Klient kilkanaście dni temu pytał o konkretną konfigurację. Dziś taki samochód pojawia się na stocku. Czy ktoś o tym wie?
Handlowiec wysłał ofertę. Klient właśnie ją otworzył. Czy to dobry moment, żeby wrócić do rozmowy?
Manager zmienił cenę samochodu. Ile czasu minie, zanim aktualna informacja pojawi się we wszystkich miejscach, w których powinna?
Za każdym z tych zdarzeń stoją kolejne czynności: przekazanie informacji, aktualizacja danych, przygotowanie materiałów, publikacja, kontakt z klientem. Im więcej ręcznych kroków i punktów przekazania odpowiedzialności, tym łatwiej o opóźnienie.
- Dlatego w zarządzaniu procesami warto patrzeć nie tylko na samo zadanie, ale również na to, co dzieje się pomiędzy kolejnymi decyzjami.
- Czy właściwa osoba dostaje informację we właściwym momencie?
- Ile razy ta sama informacja jest wprowadzana lub sprawdzana?
- Co dzieje się z decyzją po jej podjęciu i kiedy efekt staje się widoczny dla klienta?
Właśnie tym obszarom przyglądamy się w najnowszym artykule. Piszemy m.in. o tym:
- gdzie w procesach sprzedażowych i zarządzaniu stockiem powstają niepotrzebne przestoje,
- jak rozpoznać miejsca, w których informacja traci swoją wartość,
- dlaczego szybkość działania zależy także od sposobu przepływu danych,
- jak technologia może ograniczać liczbę czynności pomiędzy decyzją a jej realizacją.
To nie jest tekst wyłącznie o narzędziach. Punktem wyjścia jest sposób pracy i pytanie, gdzie w tym procesie rzeczywiście tracimy czas.
Czytam artykuł w Miesięczniku Dealer >>