Polski rynek motoryzacyjny wchodzi w drugi kwartał 2026 roku w dość niejednoznacznym momencie. Z jednej strony dane o rejestracjach nowych samochodów pokazują wzrost. Z drugiej, import samochodów używanych, który przez lata był jednym z najważniejszych źródeł podaży na rynku wtórnym, notuje kolejny miesiąc spadku.
Coraz wyraźniej widać, że różne części rynku zaczynają rozwijać się w innym tempie. Nowe samochody odbudowują wolumen, import używanych słabnie, klienci instytucjonalni nadal odpowiadają za większość rejestracji nowych aut osobowych, a jednocześnie rośnie znaczenie nowych graczy i napędów, które zmieniają strukturę konkurencji.
To właśnie ten rozjazd może być jedną z ważniejszych obserwacji z danych opublikowanych na przełomie kwietnia i maja.
Nowe samochody: wzrost w kwietniu i dodatni wynik po czterech miesiącach
Według danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, przywołanych przez IBRM Samar, w kwietniu 2026 roku zarejestrowano w Polsce 57 874 nowe samochody osobowe oraz dostawcze o DMC do 3,5 tony. To o 10,23 proc. więcej niż rok wcześniej, choć jednocześnie o 18,61 proc. mniej niż w marcu 2026 roku.
W ujęciu skumulowanym rynek również pozostaje na plusie. Od stycznia do końca kwietnia 2026 roku zarejestrowano 227 639 nowych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony, co oznacza wzrost o 7,94 proc. rok do roku.
Jeszcze wyraźniej widać to w samym segmencie samochodów osobowych. W kwietniu zarejestrowano 51 827 nowych aut osobowych, czyli o 10,35 proc. więcej niż rok wcześniej. Po czterech miesiącach 2026 roku liczba rejestracji nowych samochodów osobowych wyniosła 203 477 sztuk, co oznacza wzrost o 7,62 proc. rok do roku.
Na poziomie europejskim kierunek jest podobny, choć dane dostępne są na razie dla pierwszego kwartału. ACEA podała, że w Q1 2026 roku rejestracje nowych samochodów osobowych w Unii Europejskiej wzrosły o 4 proc., a marcowy wynik był głównym źródłem poprawy po słabszym początku roku.
Import używanych: siódmy miesiąc spadku i najniższy kwiecień od trzech lat
Na tym tle szczególnie ciekawie wygląda rynek importowanych samochodów używanych. W kwietniu 2026 roku zarejestrowano w Polsce 79 855 sprowadzonych z zagranicy używanych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony. To o 8,9 proc. mniej niż rok wcześniej i, jak podaje Samar, najniższy wynik od trzech lat.
Samar zwraca też uwagę, że był to siódmy z rzędu miesiąc spadku. Po pominięciu września 2025 roku, kiedy odnotowano minimalny wzrost o 0,2 proc., głównie ze względu na większą liczbę dni roboczych i wzrost importu aut dostawczych, trend spadkowy trwa nieprzerwanie od czerwca 2025 roku.
To ważna różnica względem prostych interpretacji rynku. Nie mamy dziś sytuacji, w której cały rynek automotive porusza się w jednym kierunku. Dane pokazują raczej rozdzielenie dwóch strumieni podaży: nowych samochodów, których rejestracje rosną, oraz importowanych używanych, których liczba wyraźnie spada.
Firmy nadal dominują w rejestracjach nowych aut
Drugim istotnym elementem obrazu rynku jest struktura nabywców. W kwietniu 2026 roku udział klientów indywidualnych w rejestracjach nowych samochodów osobowych wyniósł 34 proc., a udział firm 66 proc. W liczbach bezwzględnych oznacza to 34 197 aut kupionych przez klientów instytucjonalnych w samym kwietniu.
Samar zastrzega przy tym, że statystyka CEPiK nie obejmuje w pełni faktycznego podziału między firmami a klientami prywatnymi, ponieważ osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą oraz spółki cywilne klasyfikowane są w grupie „osób fizycznych”. W praktyce oznacza to, że rzeczywisty udział zakupów firmowych może być jeszcze wyższy niż wynika z prostego podziału CEPiK.
To istotne, bo wzrost rynku nowych aut nie musi oznaczać równomiernego ożywienia po stronie wszystkich grup klientów. Jeżeli rejestracje pozostają silnie oparte na zakupach instytucjonalnych, to obraz rynku detalicznego jest bardziej złożony niż sama dynamika rejestracji.
Zmienia się także struktura konkurencji
Kwietniowe dane Samaru pokazują również, że rośnie znaczenie nowych producentów i nowych układów konkurencyjnych. Udział chińskich producentów w rynku nowych samochodów osobowych wyniósł w kwietniu 12,7 proc. Jednocześnie udział samochodów elektrycznych BEV spadł nieznacznie do 5,1 proc., choć kwietniowy wynik po raz pierwszy przekroczył 2,6 tys. zarejestrowanych nowych aut elektrycznych.
To są dwie różne informacje, ale razem pokazują ważną zmianę. Polski rynek nowych aut nie tylko rośnie wolumenowo, lecz także zmienia się strukturalnie. Konkurencja nie przebiega już wyłącznie między znanymi markami w dobrze rozpoznanych segmentach. Coraz większe znaczenie mają producenci, którzy wchodzą na rynek z inną polityką cenową, innym tempem budowy sieci i innym sposobem pozycjonowania oferty.
W dłuższej perspektywie może to wpływać nie tylko na sprzedaż nowych aut, ale również na rynek wtórny. Każda zmiana struktury pierwszych rejestracji po pewnym czasie staje się zmianą struktury podaży samochodów używanych.
Import nadal jest skoncentrowany, ale nie cały porusza się tak samo
W danych o imporcie używanych samochodów widać także silną koncentrację źródeł podaży. Niemcy pozostają najważniejszym krajem pochodzenia sprowadzanych do Polski pojazdów, z udziałem na poziomie 52,2 proc. Jednocześnie w zestawieniu TOP20 krajów tylko dwa rynki zanotowały dodatnią dynamikę: Stany Zjednoczone, ze wzrostem o 1,3 proc., oraz Hiszpania, ze wzrostem o 0,4 proc.
Największe spadki wśród krajów z TOP20 dotyczyły Szwecji, gdzie import zmniejszył się o 36,9 proc., oraz Litwy, gdzie spadek wyniósł 34,2 proc. Samar odnotował również bardzo wysoki procentowo wzrost importu z Chin – o 1410 proc., ale przy niewielkiej bazie: 287 sztuk wobec 19 sztuk rok wcześniej.
Te dane są szczególnie ciekawe, ponieważ pokazują, że nawet w obrębie samego importu nie mamy jednego, prostego trendu. Ogólny wolumen spada, ale struktura źródeł podaży zmienia się nierównomiernie. Część kierunków kurczy się bardzo wyraźnie, część pozostaje relatywnie stabilna, a pojedyncze, niewielkie jeszcze źródła rosną procentowo bardzo szybko.
Najważniejszy wniosek: rynek przestaje być jednowymiarowy
Polski rynek motoryzacyjny coraz trudniej opisywać jednym wskaźnikiem. Wzrost rejestracji nowych aut nie mówi wszystkiego o kondycji popytu detalicznego. Spadek importu nie oznacza automatycznie słabości całego rynku używanych. Udział firm w nowych rejestracjach pokazuje inną dynamikę niż zachowania klientów prywatnych. Rosnąca obecność chińskich marek i powolny, ale widoczny wzrost wolumenu BEV zmieniają przyszłą strukturę rynku wtórnego.
Dla dealerstw oznacza to bardziej wymagające środowisko analityczne. Nie wystarczy już obserwować, czy rynek „idzie w górę” albo „idzie w dół”. Coraz większe znaczenie ma zrozumienie, które fragmenty rynku rosną, które słabną, gdzie zmienia się struktura podaży i jak te zmiany mogą wpływać na decyzje dotyczące stocku, odkupu, rotacji oraz dalszej sprzedaży samochodów.
Na tym etapie nie chodzi jeszcze o prostą rekomendację operacyjną. Dane z kwietnia i początku maja pokazują przede wszystkim, że rynek staje się bardziej segmentowy. Jedne jego części odbudowują wolumen, inne wyraźnie hamują, a część zmienia się strukturalnie szybciej, niż sugerowałyby same wyniki rejestracji. To może być jedna z ważniejszych zmian dla dealerstw w 2026 roku: nie sama skala rynku, lecz jego coraz większe rozwarstwienie.
Przeczytaj także: Jak dealerzy zarządzają autami używanymi po Q1 2026?
Przeczytaj także: Jak dealerzy zarabiają dziś na autach używanych
Przeczytaj także: Dlaczego struktura stocku samochodów używanych zaczyna dziś decydować o wyniku dealerstwa